Polskie firmy zasiały konopie przemysłowe. Czekamy na żniwa

Polscy producenci konopi przemysłowych (Cannabis sativa L.) w tym roku zasiali je nieco wcześniej niż zwykle, z uwagi na pogodę. Roślina, która kiedyś stanowiła niemal podstawę polskiego rolnictwa przez lata figurowała na liście produktów zakazanych. Dziś znów można je w Polsce uprawiać legalnie, a z uwagi na szeroki wachlarz zastosowań rośnie zainteresowanie nimi.

Polscy producenci konopi ­zwykle sieją je na przełomie kwietnia i maja. Jednak termin zasiewu konopi zależy przede wszystkim od pogody.

– W tym roku było to dwa tygodnie wcześniej, z uwagi na przewidywane deszcze, które mogłyby uniemożliwić prace w polu – mówi Piotr Kupka, odpowiedzialny za uprawy w śląskiej spółce General Hemp Marketing, która jest jednym z pierwszych i największych producentów konopi siewnych w Polsce i właścicielem marki DobreKonopie.pl. GHM w zależności od zapotrzebowania na rynku zasiewa od 50 do 100 ha upraw. – W tym roku wysialiśmy trzy odmiany: Santhica 70, Fedora 17 i Futura 75 – mówi Piotr Kupka.

Bez pestycydów, z korzyścią dla gleby

Nie wszystkie odmiany konopi siewnych lubią polski klimat. Przeszkadza im np. kwaśna i mokra gleba, a doskonale rosną w ziemi o obojętnym odczynie – między 6 a 7 pH. Jednak generalnie nie są szczególnie wymagającymi roślinami i mogą rosnąć praktycznie w każdym klimacie. Ponieważ ich system korzeniowy sięga półtora do nawet dwóch metrów, czyli dużo głębiej, niż większości roślin uprawnych, są one w stanie pobrać z gleby wszystkie niezbędne do wzrostu składniki.

– Dzięki temu konopi nie trzeba sztucznie nawozić, wierzchnia warstwa gleby ma czas na regenerację, a po zbiorze korzenie, które zostają w ziemi tworzą użyźniającą biomasę. Roślina może więc być receptą na wyjałowioną glebę. Świetnie sprawdza się jako przedplon dla ziemniaków i innych roślin uprawnych – mówi Ewa Melania Gryt, jedna z pionierek biznesu konopnego w Polsce, założycielka GHM i twórczyni marki DobreKonopie.

Dodaje, że do uprawy konopi nie potrzebne są także pestycydy, ponieważ zawarte w tej roślinie substancje, skutecznie odstraszają wszelkie pasożyty. Podobnie zbędne są herbicydy – konopie rosną tak intensywnie, że chwasty nie mają szans wzejść na tym samym terenie.


Żniwa za trzy miesiące

Zbiory konopi będą się odbywać głównie mechanicznie, ponieważ są szybsze i mniej pracochłonne niż ręczne. Najwcześniej – zwykle w lipcu lub sierpniu – zbierany jest plon zorientowany na liście, z których powstają „herbatki”. Rośliny, których kwiaty wykorzystane będą do produkcji najcenniejszego wyrobu – olejków CBD będą gotowe do zbioru na przełomie sierpnia i września. Żniwa należy rozpocząć w momencie, kiedy kwiatostany będą miały najwięcej cennego CBD, co sprawdzane jest w laboratorium. Najpierw ścinane są kwiaty, a dopiero potem łodygi. Z konopi zebranych w ostatnim stadium wzrostu pozyskiwane są nasiona, które można spożywać same (np. jako dodatek do sałatek), produkuje się mąkę, białka lub wytłacza olej spożywczy.


Czasami zdarza się, że hodowcy decydują się na tradycyjny – ręczny zbiór, który zdecydowanie podnosi ilość i jakość plonu.


– To bez porównania cięższa praca, ale osobiście bardzo lubię takie zbiory. Są bardzo malownicze i kojarzą się z czasem, kiedy uprawa konopi w Polsce była powszechna. To nie są znów tak bardzo odległe czasy, zaledwie kilkadziesiąt lat – mówi Ewa Melania Gryt.

 

Źródło: DobreKonopie.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.